Strefa Ucznia

7 grzechów, które popełniasz ucząc się angielskiej gramatyki

 

Z angielską gramatyką to jest tak, że albo się ją kocha, albo szczerze nienawidzi. Jednak niezależnie od tego, czy znajdujecie się w grupie jej entuzjastów czy wręcz przeciwnie, to i tak Was oświecę, że od gramatyki niestety ucieczki nie ma:) Możecie bronić się rękami i nogami, używać tylko kilku czasów, olewać trzecią kolumnę czasowników i zupełnie nie przejmować się rodzajnikami, ale dla każdego native speakera zawsze będzie brzmieć a little off. Jeżeli więc marzycie o tym, aby pewnego dnia być w stanie swobodnie i poprawnie stworzyć dowolną wypowiedź w języku angielskim, a więc mówić płynnie, to najwyższy czas, aby zakopać topór wojenny i przekonać się do znienawidzonej „gramy” raz na zawsze!

Podstawowy problem z nauką gramatyki polega przede wszystkim na tym, że większość z Was ma z nią raczej negatywne skojarzenia. Prawdopodobnie już od szkolnych lat jawi się Wam jako kolos nie do ogarnięcia przez przeciętnego człowieka, pełna skomplikowanych struktur i reguł od których – a jakże – jeszcze więcej jest wyjątków. Tymczasem angielska gramatyka, a przynajmniej ten jej zakres, który jest niezbędny aby swobodnie się komunikować wcale taki trudny nie jest i zapewniam, że przy odrobinie samozaparcia i dobrania odpowiednich metod – całkowicie do opanowania.

Osobiście zwykle lubiłam uczyć się gramatyki i nie miałam z nią jakiegoś szczególnego problemu, chociaż traktuję ją wyłącznie użytkowo. Jestem zwolenniczką praktycznego podejścia do nauki i staram się je przekazywać moim uczniom, a teraz i Wam. Zawsze powtarzam, że opanowanie gramatyki, to przede wszystkim gwarancja pełnej kontroli nad tym, co chcecie przekazać i jak chcecie to zrobić. A przecież głównie o to w efektywnej komunikacji chodzi, prawda?

Jeżeli więc angielska gramatyka, to Wasza pięta achillesowa i unikacie jej jak ognia, to być może problem leży w nieodpowiednim podejściu i metodach? Sprawdźcie więc lepiej, czy przypadkiem nie popełniacie któregoś z poniższych błędów:

#1 Porównywanie polskiej i angielskiej gramatyki

Kiedyś już o tym pisałam i napiszę to kolejny raz – taka strategia kompletnie nie ma sensu . Angielska gramatyka diametralnie różni się od polskiej i szukanie między nimi podobieństw robi więcej szkody niż pożytku. Doskonale zdaję sobie sprawę, że dla wielu z Was szukanie cech wspólnych jest naturalne, ale uwierzcie mi – na dłuższą metę wcale Wam to nie pomoże. Nie myślcie o tym, że czas Present Simple to taki „nasz” teraźniejszy, a Present Perfect to tak jakby czas niedokonany, bo tego typu analogie zemszczą się prędzej czy później. Po pierwsze te terminy i tak niewiele mówią przeciętnemu uczniowi i same w sobie są niezbyt klarowne, a po drugie są do niczego nie potrzebne. Ucząc się angielskiego zapomnijcie po prostu, że polska gramatyka w ogóle istnieje.

#2 Tłumaczenie słowo w słowo

Gdybym za każdym razem, kiedy słyszę jakąś kalkę z polskiego odkładała 5 zł do puszki, to teraz mogłabym sobie za tą kasę kupić co najmniej jedną chanelkę;) Ponieważ obie gramatyki – polska i angielska – są tak różne, to praktycznie nie ma opcji, aby powiedzieć to samo w obu językach używając tej samej liczby słów w stosunku 1:1. Mimo wszystko uczniowie niemal z uporem maniaka doszukują się tu i ówdzie ukrytego znaczenia rodzajników czy przyimków, chociaż wiadomo, że mogą one znaczyć kompletnie różne rzeczy w zależności od kontekstu. Zamiast więc pytać o wszystkie możliwe znaczenia przyimka of czy at lepiej zapamiętać kilkanaście podstawowych i najczęściej używanych z nim zwrotów. Idiomów również nie tłumaczymy dosłownie, bo powstają z tego różne potworki, które krążą później po sieci i tylko mieszają Wam w głowach. Jeśli następnym razem będziecie mieli ochotę przetłumaczyć jakieś powiedzenie czy idiom dosłownie – sprawdźcie go najpierw w słowniku (gorąco polecam Diki).

#3 Uczenie się czasów w oderwaniu od przykładów

Wielu z Was zapewne dokładnie tak uczyło lub nadal uczy się angielskich czasów – na pamięć. Tymczasem kluczem do sukcesu jest nie tylko dobre zapamiętanie struktury (no niestety tego zignorować się nie da), ale również poprawne dobranie czasu do okoliczności, w których chcemy go użyć. Zamiast wkuwać formułki z podręcznika czy uzupełniać dziesiątki przykładowych zdań – polecam uczyć się czasów na konkretnych przykładach z życia wziętych. Pamiętam, że dawno temu dopiero ta metoda pozwoliła mi raz na zawsze pozbyć się wątpliwości co do stosowania kilku czasów, z którymi miałam problem. Im więcej powtórek i odgrywania scenek z użyciem danych struktur, tym łatwiej zapamiętacie sytuacje, w których naturalnie występują i będziecie je w stanie odtworzyć, kiedy zajdzie taka potrzeba.

#4 Brak praktyki lub praktyka tylko w formie pisemnej.

Samo uzupełnianie ćwiczeń w książce nigdy nie wystarczy do tego, aby swobodnie używać np. jakiegoś czasu na co dzień. Do tego potrzeba jest praktyka – musicie wielokrotnie (nie kilka, a dziesiątki razy!) usłyszeć daną strukturę i ją wypowiedzieć, aby zacząć stosować ją poprawnie. Dlatego jeśli podczas Waszych zajęć z angielskiego brakuje okazji na to, aby ćwiczyć gramatykę ustnie, w naturalnych sytuacjach, to proces nauki będzie przebiegał znacznie wolniej. Istnieje też druga strona medalu – przyzwyczajając się do pisemnej nauki gramatyki, kiedy przyjdzie co do czego, zanim się odezwiecie 50 razy zastanowicie się nad tym, czy aby na pewno to, co chcecie powiedzieć będzie poprawne. W rezultacie prawdopodobnie nie odezwiecie się wcale, a szansa na praktykowanie języka przeleci koło nosa. Wiem, bo sama miałam taki problem zanim trafiłam na genialnych lektorów w szkole językowej, którzy na szczęście przekonali mnie, że popełnianie błędów to nie żaden koniec świata (chociaż wcześniej tak mi się właśnie zdawało).

#5 Nie uczenie się na pamięć rzeczy, których trzeba się nauczyć na pamięć

Tak już jest, że w nauce języka obcego pewnych rzeczy nie da się „zrozumieć”, tylko trzeba się ich po prostu nauczyć na pamięć. No bo jak tu na przykład rozumieć czasowniki nieregularne? One po prostu są, ba, jest ich nawet cała kolumna! Ale jako taka niestety sama nie wejdzie Wam do głowy. Nie ma drogi na skróty – trzeba się jej po prostu nauczyć. To samo tyczy się sposobów tworzenia czasów czy np. trybów warunkowych – jeżeli nie nauczycie się tego na pamięć, nie będziecie mieli niezbędnego „rusztowania”, na którym zbudujecie swoją wypowiedź. A solidne rusztowanie to podstawa, dzięki której dacie radę przejść kolejne stopnie wtajemniczenia i w miarę robienia postępów poznawać bardziej zaawansowaną gramatykę.

#6 Za mało słuchania

Wielokrotnie pisałam już na tym blogu, że słuchanie w języku angielskim powinno stać się Waszym codziennym nawykiem, jeśli chcecie skutecznie przyspieszyć proces nauki. Słuchanie podcastów czy oglądanie seriali w oryginale pomoże Wam zobaczyć jak w praktyce wykorzystywane są struktury, które poznajecie np. na zajęciach. Osłuchiwanie się z gramatyką przynosi lepsze efekty niż zwykłe wykonywanie ćwiczeń pisemnych czy nawet czytanie. Jeżeli naprawdę zależy Wam na rezultatach, możecie nieco zmodyfikować mój sposób na naukę wymowy, którym dzieliłam się kilka tygodni temu. Tworząc własne napisy do filmików, tym razem skupcie się przede wszystkim na gramatyce, którą słyszycie. Starajcie się wyłowić jak najwięcej różnych czasów i struktur, które znacie i posłuchajcie jak one brzmią w ustach native speakerów. Na koniec możecie nagrać się na dyktafon powtarzając zasłyszane kwestie w taki sposób, aby były jak najbardziej zbliżone do oryginału. Give it a go!

#7 Uczenie się „całej” gramatyki

O ile nie jesteście na studiach filologicznych, nie przygotowujecie się właśnie do jakiegoś egzaminu lub nie zamierzacie uczyć tego języka – cała gramatyka nie jest Wam wcale do szczęścia potrzebna. W praktyce nawet znając bardziej zaawansowane struktury i tak wciąż będziecie używać tych, które przychodzą Wam na myśl w sposób spontaniczny i bez wysiłku. Aby brzmieć płynnie musicie czuć się pewnie z tą wiedzą, którą już posiadacie, a moim zdaniem nie ma lepszej drogi niż skupienie się przede wszystkim na takim zakresie gramatyki, który jesteście w stanie wykorzystywać na co dzień. Nie mówię tu oczywiście o sytuacji, w której jesteście na zaawansowanym poziomie i do osiągnięcia pełnej biegłości brakuje Wam już tylko przysłowiowej wisienki na torcie – wtedy się nie krępujcie i cieszcie bogactwem angielskiej gramatyki ile wlezie!:)

A na koniec chyba najważniejsze – błagam nie popełniajcie tego ostatniego, kluczowego grzechu – nie olewajcie gramatyki w ogóle! Muszę przyznać, że ręce opadają mi za każdym razem, kiedy słyszę brednie o tym, że język można opanować bez nauki gramatyki. Tego się po prostu nie da zrobić! Wypowiedź sklecona bez gramatyki to tylko słowa porozrzucane bez składu i ładu, a razem mające niewiele sensu. Zawsze powtarzam moim uczniom, że oczywiście znając sporo słów będą w stanie dogadać się w sposób bardzo ogólny – ale to właśnie gramatyka organizuje język i pomaga przekazywać nasze myśli drugiej osobie w sposób precyzyjny. Nie ma się więc co obrażać i do sprawy podejść pragmatycznie. Nauka gramatyki może i jest żmudna i zdecydowanie wymaga czasu i wysiłku, ale bez wątpienia jest integralną częścią procesu poznawania języka obcego. Im szybciej to zrozumiecie, tym szybciej znajdziecie się na dobrej drodze do osiągnięcia płynności językowej. Trzymam kciuki!

A jakie Wy macie doświadczenia z nauką angielskiej gramatyki? A może dodalibyście coś jeszcze do mojej listy grzechów?