Strefa Lektora

Co robię, aby mój angielski pozostawał na wysokim poziomie?

Od zawsze byłam zdania, że aby język obcy wciąż pozostawał w dobrej formie, trzeba go ćwiczyć nieustannie i to niezależnie od poziomu. Mimo, że jestem lektorem od prawie 10 lat i angielskiego używam codziennie, nie wyobrażam sobie, abym mogła przestać zgłębiać mój ukochany język, a zamiast tego wygodnie spocząć sobie na laurach dyplomów i certyfikatów. Żaden papier, nawet taki okupiony godzinami nauki i sporym wysiłkiem, nie daje przecież gwarancji, że umiejętności językowe pozostaną na niezmienionym poziomie przez kolejne lata. Sama obserwuję to na własnym przykładzie, bo mój angielski z pewnością ewoluował od momentu, w którym zdecydowałam się wrócić po studiach do Polski. Mimo lat spędzonych nad książkami i ćwiczeniami, nieustannie uczę się czegoś nowego i wciąż sprawia mi to ogromną przyjemność – w tej kwestii nic się już chyba nie zmieni – pasja to pasja!:) Dla mnie to zupełnie naturalne, że angielski towarzyszy mi na co dzień nie tylko w pracy, ale pozostaje integralną częścią mojego życia nawet po tym, jak po skończonych zajęciach pożegnam ostatniego słuchacza.

Pamiętam rozmowę z pewną lektorką kilka lat temu, która wyznała mi, że wręcz nie lubi rozmawiać czy czytać po angielsku poza lekcjami, bo wtedy czuje się jakby ciągle była w pracy. Mimo, że do pewnego stopnia rozumiałam co miała na myśli, to mimo wszystko jej podejście mnie mocno zaskoczyło, ponieważ sama nigdy wtedy sposób się nie czułam. Pomyślałam sobie wtedy, że ta lektorka z pewnością nie wykorzystuje wielu możliwości, aby samemu się rozwijać językowo, ze szkodą nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim – dla swoich uczniów. Doskonale zdaję sobie sprawę, że w przypadku nas nauczycieli jest to szczególnie trudne – pracujemy dużo i intensywnie i często nie starcza nam już czasu na to, aby samodzielnie szlifować swój własny warsztat. W dzisiejszym wpisie chciałabym więc podzielić się z Wami moimi sposobami na to, aby mój angielski wciąż pozostawał na jak najwyższym poziomie. Część punktów nie wymaga jakichś wielkich poświęceń czy wyrzeczeń i każdy z Was może je łatwo zaadoptować do codziennej rutyny.

Certyfikaty

Moim zdaniem jeden z lepszych sposobów na to, aby sprawdzić się w obliczu wyzwania. Nie bez powodu polecam zdanie certyfikatu moim uczniom, którzy stracili motywację lub nie widzą postępów mimo wysokiego poziomu. Certyfikaty CAE czy CPE (jeśli jeszcze ich nie macie) na pewno okażą się dobrym kopniakiem w cztery litery i pomogą zmobilizować do odświeżenia wiedzy, której być może nie stosujecie na co dzień. Mimo, że sama już posiadam obydwa, to dwa lata temu zdecydowałam się na zdanie certyfikatu LCCI, choć teoretycznie nie było mi to potrzebne. Co prawda przyznaję, że przygotowując się do egzaminu nie raz przeklinałam tę decyzję w duchu, to ostatecznie bardzo się z niej cieszę. To było dla mnie ciekawe doświadczenie i wyzwanie po kilkunastu latach przerwy od zdawania egzaminów językowych.

Studia podyplomowe

Kolejnym sposobem na rozwinięcie swoich umiejętności w wybranej dziedzinie języka obcego są studia podyplomowe, albo kurs.. Ja wybrałam kierunek Business Studies in English na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie po pierwsze dlatego, że w całości prowadzone były w języku angielskim, a na tym zależało mi najbardziej, a po drugie, ponieważ chciałam uzupełnić swoją wiedzę w zakresie angielskiego biznesowego po to, aby móc lepiej rozumieć zagadnienia, które omawiane są w podręcznikach do nauki Business English właśnie. Polecam Wam takie rozwiązanie, jeśli możecie poświęcić kilka weekendów na zjazdy i interesuje Was konkretna, wąska dziedzina dotycząca języka, którego uczycie. Ponieważ same zajęcia były dość wymagające, to zmuszały mnie do regularnego odrabiania prac domowych, powtarzania zagadnień i czytania dodatkowych źródeł, które podsyłali wykładowcy. Mój angielski tylko na tym skorzystał!

Wyjazd do kraju anglojęzycznego

Od kiedy skończyłam 19 lat, regularnie raz do roku udawało mi się zorganizować sobie wyjazd do Wielkiej Brytanii. Czasem były to pobyty dłuższe, np. miesięczne, a czasem tygodniowe, kiedy wpadałam do Londynu tylko po to, aby odwiedzić znajomych. Niezależnie od długości czy celu wizyty, takie wyjazdy zawsze dawały i nadal dają mi bezcenną okazję do zanurzenia się w języku i rozmawiania z native speakerami. W zeszłym roku nie udało mi się spędzić czasu w żadnym anglojęzycznym kraju, ale w tym odbiję to sobie z nawiązką, ponieważ na urlop wybieram się do Stanów Zjednoczonych :D Can’t wait!

Uczenie w UK

Do pewnego momentu był to mój absolutnie ulubiony sposób na zdobywanie lektorskiego doświadczenia i jednocześnie szlifowania swoich umiejętności językowych. Jeżeli tylko macie taką możliwość, to polecam Wam pracę na wakacyjnych obozach dla młodzieży, które organizowane są w całej Wielkiej Brytanii. Ja zaliczyłam trzy takie kilkutygodniowe obozy i zawsze wracałam po nich do domu z pozytywnymi wspomnieniami, nowymi znajomościami i rzecz jasna arsenałem pomysłów na lekcje. Nie mówiąc już o całkiem przyzwoitych jak na tamte czasy zarobkach;) Jest to też niezła alternatywa dla tych z Was, którzy każdego roku cierpią z powodu wakacyjnego sezonu ogórkowego i muszą zawieszać działalność na okres lipca i sierpnia. Jeżeli chcecie poczytać o moich doświadczeniach i dowiedzieć się czegoś więcej o tym, jak takie obozy wyglądają od środka, to odsyłam Was do tego wpisu na moim blogu: Praca na obozie językowym – zostań lektorem w Wielkiej Brytanii.

Czytanie po angielsku

Na szczęście nie znam chyba obecnie żadnego nauczyciela, który nie czytałby regularnie po angielsku, ale na wszelki wypadek postanowiłam o tym wspomnieć;) Osobiście najbardziej lubię czytać książki, ale jeśli nie podzielacie moich zainteresowań, to kilka nie-książkowych źródeł wartych uwagi znajdziecie w tym wpisie: Jak i co czytać po angielsku?

Bardzo cenię sobie również czasopisma Business English Magazine oraz Newsweek Learning English, które co prawda z założenia przeznaczone są dla uczących się angielskiego, ale w przypadku lektorów również sprawdzają się wyśmienicie. Na co dzień sama bardzo lubię je czytać i często stanowią dla mnie dodatkową lekturę, kiedy akurat nie mam pod ręką żadnej książki. Regularnie też zadaję wybrane artykuły moim słuchaczom w ramach pracy domowej i dzięki temu sama motywuję się do zapoznania się z ich treścią. W ten sposób w tygodniu udaje mi się przeczytać kilka dłuższych artykułów, które pomagają mi poznawać i utrwalać słownictwo.

Seriale

Jeżeli śledzicie mojego bloga od dawna, to doskonale wiecie, że jestem wielką miłośniczką oglądania seriali (oczywiście w oryginale – bez napisów) i nie ma chyba tygodnia, abym nie obejrzała przynajmniej kilku odcinków;) To dla mnie zdecydowanie najprostszy sposób na pozostawanie w kontakcie z językiem, a często również z kulturą krajów anglojęzycznych. Z seriali nauczyłam się mnóstwa słówek, które z powodzeniem wykorzystuję na co dzień i nie wyobrażam sobie przyjemniejszego sposobu na naukę praktycznie bez wysiłku.

Nie byłabym sobą, gdybym jednocześnie czegoś Wam w tym momencie nie poleciła więc tym razem nie będzie inaczej:) Ostatnio przepadłam totalnie oglądając Opowieści Podręcznej (The Handmaid’s Tale) – jeżeli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z tym serialem, to gorąco polecam!

YouTube

Co tu dużo gadać, jestem dzieckiem internetu, a YouTube towarzyszy mi na co dzień. Korzystam z tego medium oczywiście nie tylko w celach czysto rozrywkowych, ale również edukacyjnych. Subskrybuję kilka kanałów nauczycieli-native speakerów i często ćwiczę z nimi np. swoją wymowę. Ponieważ pracuję z domu i przez większą część dnia jestem sama w mieszkaniu, to zupełnie nie mam problemu z powtarzaniem wszystkiego na głos, gadaniem do siebie po angielsku lub nagrywaniem swoich wypowiedzi. Dzięki temu czuję, że regularnie pracuję nad swoimi umiejętnościami, a moja wymowa w rezultacie staje się coraz lepsza.

Rozmowy z native speakerami

Muszę przyznać, że czasem tęsknię za mieszkaniem w Londynie i możliwością regularnego rozmawiania z native speakerami. Nie minę się wiele z prawdą, jeśli powiem, że od nikogo nie nauczyłam się chyba tak wiele, jak właśnie od moich znajomych, z którymi miałam okazję spędzać czas na co dzień. To właśnie takie niezobowiązujące rozmowy miały zbawienny wpływ na mój potoczny angielski, a ja wreszcie zaczęłam brzmieć bardziej naturalnie, a mniej …podręcznikowo;)

Obecnie nie mam już niestety tak częstych okazji do spotkań z native’ami, jak kilka lat temu, ale mimo wszystko staram się podtrzymywać te znajomości, które mi zostały. Kilka osób na moje szczęście przeprowadziło się nawet do Warszawy na stałe, co rzecz jasna wykorzystuję;)

Praca z poziomami zaawansowanymi

Od kiedy pamiętam, praca z zaawansowanymi uczniami sprawiała mi najwięcej przyjemności. Na początku roku zdecydowałam o całkowitej rezygnacji ze współpracy ze słuchaczami początkującymi i zupełnie nie żałuję tej decyzji. Obecnie ponad połowa moich słuchaczy to poziomy B2+/C1, a wśród nich są również osoby, które przygotowuję do egzaminów FCE oraz CAE. Przygotowanie zajęć dla słuchaczy zaawansowanych zajmuje mi nieco więcej czasu, ale dzięki temu mogę praktycznie w całości polegać na materiałach autentycznych, które jak wiecie uwielbiam. Zyskuje na tym również mój angielski – wyszukując artykuły czy filmiki na zaawansowanym poziomie niekiedy jednocześnie sama się uczę. Nie mówiąc już o prowadzeniu dyskusji na bardziej złożone tematy, które ciężko przeprowadzić z uczniami, których zasób słownictwa jest jeszcze niewystarczający. Takie zajęcia stymulują mnie intelektualnie zdecydowanie dużo bardziej i wymagają ode mnie większego skupienia.

Uff mam nadzieje, że dotrwaliście do końca i że wśród moich propozycji znajdziecie coś dla siebie. Dajcie mi znać, jakie Wy macie sposoby na to, aby Wasz angielski pozostawał w formie. Bardzo jestem ciekawa, czy dopisalibyście coś jeszcze do mojej listy?