Strefa Ucznia

Dlaczego wciąż tracisz motywację, czyli jak nieświadomie przeszkadzasz sobie w nauce

Kto poświęcił kiedyś czas na naukę jakiejkolwiek umiejętności doskonale wie, jak niesłychanie trudno pozostać zmotywowanym, zwłaszcza przez dłuższy czas. Bardzo często na fali ekscytacji nowym przedsięwzięciem wytrwanie w postanowieniu wydaje się dziecinne proste. Niestety motywacja, która na samym początku przychodzi nam bez większego wysiłku, prędzej czy później gdzieś się ulatnia i z tygodnia na tydzień trudniej ruszyć się z kanapy i iść na zajęcia lub choćby pobawić ulubioną aplikacją do nauki w wolnej chwili, którą coraz częściej wolimy przeznaczyć już na coś innego.

Jeżeli takie poczucie nie jest wam obce i nie raz zdarzyło wam się po jakimś czasie zwyczajnie odpuścić, to musicie wiedzieć, że znajdujecie się w całkiem sporym gronie. Tylko nieliczni z nas mogą pochwalić się determinacją i wewnętrzną motywacją, która niezachwiana pozostaje na tym samym poziomie aż do osiągnięcia wyznaczonego celu. Jeśli należycie do tej pierwszej grupy, regularnie odczuwacie spadki motywacji i nie wiecie jak sobie z tym poradzić, to dzisiejszy wpis przygotowałam specjalnie dla was:) Przedstawię w nim najczęstsze przyczyny mające wpływ na motywację, które obserwuję u swoich słuchaczy i proste sposoby na to, jak z nimi walczyć. Większość sprawdziła się także w moim przypadku i sprawdza nadal w przypadku celów, do których aktualnie dążę. Ciekawi? Zerknijcie więc na poniższą listę.

Angielski na szarym końcu

Czy zdarza wam się odkładać naukę na sam koniec dnia lub tygodnia za każdym razem obiecując sobie, że tym razem przysiądziecie do niej wcześniej? W rezultacie nie robicie nic, a pracę domową odrabiacie po łebkach i na ostatnią chwilę, bo albo jesteście zbyt zmęczeni, żeby po całym dniu wykrzesać z siebie jeszcze trochę siły lub zwyczajnie w świecie już się wam nie chce. To klasyczny błąd! Jeśli nauka języka obcego stoi na szarym końcu listy priorytetów, to regularnie spychana będzie na sam koniec dnia lub tygodnia, a wtedy – po całym dniu pracy czy innych obowiązków o motywację do nauki zwykle najtrudniej.

Jeżeli macie problem z prokrastynacją i odkładaniem wszystkiego na potem, to na szczęście istnieje rozwiązanie, które świetnie sprawdzi się w tym przypadku. Po prostu musicie ustalić sobie plan nauki i wyznaczyć konkretne dni, w które będziecie ćwiczyć angielski i robić to na samym początku dnia – najlepiej rano. Dzięki temu nauka w te dni zostanie „odhaczona” z listy zadań niemal od razu.

Mi ten sposób pomaga niesamowicie w przypadku spraw związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, których wprost nie cierpię, jak np. wysyłanie dokumentów do księgowej. Zawsze staram się to robić od razu, już na początku dnia, aby zwyczajnie nie zaprzątać sobie tym głowy przez cały dzień i nie skupiać na tym, jak bardzo mi się nie chce do tego zabrać;)

Śpiesz się powoli

Co jakiś czas trafiam na słuchacza, który chciałby widzieć rezultaty swojej nauki już, zaraz, natychmiast i zniechęca się bardzo łatwo, jeśli nie jest w stanie ich zauważyć. Taka osoba łatwo też ulega frustracji i traci motywację do dalszej nauki przy pierwszych niepowodzeniach. Takim słuchaczom polecam przede wszystkim jedną rzecz: przeczytanie książki o filozofii Kaizen, czyli metodzie małych kroków, która rewelacyjnie sprawdza się w przypadku nauki języków obcych.

Dużo łatwiej wytrwać w swoim postanowieniu, kiedy zadanie, które mamy do wykonania w żaden sposób nas nie przerasta. Jeżeli wyznaczycie sobie proste, osiągalne cele np. codziennie nauczycie się jednego słówka (właśnie tak – jednego! Nie 10 czy 20), to codzienna nauka nie będzie wydawać się przytłaczająca, a wręcz przeciwnie. Rezultaty też będą bardziej widoczne, jeśli skupicie się na mniejszych, krótkoterminowych celach.

Motywacja to nie wszystko

Jestem pewna, że przynajmniej raz w życiu czuliście się wyjątkowo zmotywowani i bardzo chcieliście osiągnąć jakiś cel. Jeśli chodziło o naukę angielskiego, to na zajęcia biegliście jak na skrzydłach, odrabialiście pracę domową, a słówka same wpadały do głowy bez większego wysiłku. Po jakimś czasie jednak entuzjazm opadł, a wam coraz trudniej było zmusić się do nauki by ostatecznie zupełnie ją porzucić.

Dlaczego więc tak trudno kontynuować naukę nawet mimo bardzo dużego zaangażowania na początku? Odpowiedź jest prosta – bo to nie motywacja najskuteczniej popycha do pracy tylko NAWYK. Motywacja sprawdza się najczęściej na samym początku, kiedy wszystko wydaje się ekscytujące, a nowe umiejętności przychodzą z łatwością. Musicie jednak wiedzieć, że ten entuzjazm w większości przypadków prędzej czy później znika, dlatego warto wypracować sobie nawyk nauki ZANIM to się stanie.

To właśnie silne przyzwyczajenie i wytrwałość sprawiają, że idziecie na zajęcia mimo fatalnej pogody czy kiepskiego samopoczucia – to przede wszystkim nawyk sprawia, że nie odpuszczacie!

O tym, dlaczego warto o tym pamiętać przeczytacie w tym wpisie: 12 codziennych nawyków, które poprawią twój angielski.

A to wyzwanie pozwoli wam w miesiąc wyrobić w sobie nawyk regularnej nauki: Podkręć swój angielski w 30 dni!

Ta sama metoda = te same rezultaty

Jeżeli metoda nauki, którą wybraliście na początku swojej przygody z angielskim przestaje się sprawdzać, to najwyższa pora zastanowić się nad jej zmianą. Nie raz zdarzyło mi się rozmawiać z osobami, które od lat np. wybierają zajęcia grupowe mimo, że tak naprawdę wcale ich nie lubią lub kontynuują naukę z lektorem, którego styl nauczania im nie odpowiada. To kompletnie nie ma sensu! Jeśli usilnie forsujecie jedną i tę samą metodę nauki, która przynosi określony efekt, a który nie jest dla was satysfakcjonujący, to nie ma co spodziewać się cudów i oczekiwać, że po kolejnym roku nauki cokolwiek się zmieni. Zbyt często z czystego lenistwa tkwimy w swojej strefie komfortu wybierając znane nam, bezpieczne rozwiązania i ten sposób zamykamy sobie drogę do prawdziwego rozwoju.

A oto kilka przykładów. Jeśli samodzielna nauka w domu nie przynosi satysfakcji i potrzebujecie kogoś, kto pomoże wam obrać odpowiedni kierunek i uporządkować wiedzę, to spróbujcie zajęć indywidualnych z lektorem. Jeśli z kolei nudzicie się na zajęciach 1-na-1 i brakuje wam większej interakcji, to może czas rozejrzeć się za zajęciami grupowymi np. w szkole językowej. Jeśli natomiast nie macie czasu, ani środków na zajęcia grupowe, to może właśnie samodzielna, ale codzienna nauka przyniesie najlepsze efekty? Każdy jest inny i przyswaja wiedzę w inny sposób, dlatego znalezienie optymalnej formy nauki wcale nie jest takie proste i może zająć trochę czasu. Lepiej poświęcić dłuższą chwilę, popróbować różnych metod, aby znaleźć tę idealną dla siebie, niż przez lata męczyć się z jedną, która nie przynosi oczekiwanych rezultatów.

Zły moment?

Moment, który wybierzemy do rozpoczęcia nauki tez nie jest bez znaczenia i może skutecznie zdemotywować już na starcie. Czasem dostaję wiadomości od słuchaczy zainteresowanych zajęciami ze mną, którzy już w pierwszej wiadomości podkreślają, że po pierwszych kilku lekcjach muszą wyjechać na miesiąc lub np. czeka ich poważniejszy zabieg w szpitalu. Są też tacy, którzy z rozbrajającą szczerością przyznają, że obecnie nie ma w ich życiu miejsca na naukę, dlatego chcieliby przychodzić na zajęcia spontanicznie. Zupełnie nie rozumiem, skąd takim osobom wydaje się, że nauka rozpoczęta bez żadnego planu, bez regularności przyniesie jakiekolwiek rezultaty. A takich osób idących totalnie na żywioł naprawdę nie brakuje! Zniechęcają się też najszybciej i często przepadają bez wieści już po kilku lekcjach…najczęściej dlatego, że nie widzą pozytywnych efektów swojej „pracy”;)

Jeżeli więc myślicie o rozpoczęciu nauki angielskiego, to zaplanujcie ją tak, aby w miarę możliwości nic was w międzyczasie nie rozproszyło – żaden służbowy wyjazd, wakacje, egzamin czy zabieg w szpitalu. Zbyt wiele osób idzie na żywioł i nie planuje swojej nauki, działa w chaotyczny, nieprzemyślany sposób. Takim osobom niestety nie wróżę szybkich postępów. Pamiętajcie o tym, że naukę języka obcego też trzeba jakoś sensownie zaplanować – to pierwszy krok do osiągnięcia upragnionego celu.

Powyższe przykłady, to oczywiście nie wszystkie rzeczy, które mogą skutecznie przeszkodzić w skutecznej nauce języka obcego, ale mam wrażenie, że sporo osób nie zdaje sobie z nich sprawy. Mam nadzieję, że po lekturze tego wpisu spojrzycie na naukę języka z nieco innej perspektywy i zanim entuzjazm przysłoni rozsądek – będziecie mieli gotowy plan działania w kieszeni. A ja jak zwykle trzymam za was kciuki!:)

Ciekawa jestem czy wam też przeszkadzają w nauce podobne sytuacje. Z chęcią poczytam o tym, jakie są wasze doświadczenia.