Własny biznes

Ile kosztuje prywatna lekcja angielskiego i dlaczego

Już od dawna nosiłam się z zamiarem poruszenia na swoim blogu tematu stawek dla lektorów języka angielskiego. Niemal codziennie odwiedzam blogi językowe, strony na Facebooku oraz inne portale poświęcone branży edukacyjnej i regularnie przewija się tam temat zarobków lektorów oraz pytania o średnie stawki w zależności od miejsca pracy. Od kilku lat obserwujemy negatywny trend, który według  mnie szczególnie dotyka zaangażowanych i świetnie wykształconych lektorów. Wraz ze zdobywaniem kolejnych lat doświadczenia wyższe wynagrodzenie nie zawsze idzie w parze, jak ma to zwykle miejsce w innych branżach i to ile zarabiamy zależy od bardzo wielu czynników. Jak  radzić sobie na rynku edukacyjnym, który ostatnimi czasy zrobił się bardzo konkurencyjny? Czy lektor udzielający indywidualnych lekcji może w ogólne liczyć na atrakcyjne zarobki? Ten wpis dedykuję przede wszystkim tym z Was, którzy uczą prywatnie i chcieliby dowiedzieć się jakie realia panują obecnie na rynku. Jednocześnie chciałabym zaznaczyć, że mieszkam i pracuję w Warszawie, a więc wysokość stawek oraz warunki pracy lektora będą dotyczyć głównie mojego miasta.

Dlaczego stawki wciąż maleją?

Kiedy zaczynałam pracę w 2009 roku rynek usług językowych w Warszawie, a pewnie i w całym kraju rządził się innym prawami. Pamiętam, że pierwsza szkoła językowa, z którą rozpoczęłam współpracę zaproponowała mi całkiem atrakcyjną stawkę 40 zł za 45 minut. Dla lektora praktycznie bez doświadczenia (poza godzinami supervised teaching w trakcie robienia dyplomu CELTA) był to optymistyczny początek. W miarę jak zapełniał mi się grafik (podjęłam współpracę jeszcze z jedną czy dwiema szkołami) mogłam liczyć na podobną stawkę lub niewiele niższą. W kolejnych latach niestety dało się zaobserwować niepokojące zjawisko – stawki z semestru na semestr malały, a szkoły, które w poprzednich latach proponowały przyzwoite zarobki, obniżały stawki nawet o 20%.

Winę za taki stan rzeczy ponosi kilka czynników. Przede wszystkim są to:

a) wysyp szkół językowych w ostatnich latach

Im większa konkurencja, tym coraz niższe ceny kursów, a co za tym idzie – niższe stawki dla lektorów. Szkoły muszą coraz ciężej walczyć o każdego klienta, stąd w Warszawie duży wybór kursów proponujących semestr nauki w bardzo atrakcyjnych cenach lub oferujących w pakiecie dodatkowe korzyści – drugi język gratis, bezpłatne konwersacje, dostęp do platformy e-learningowej itp. Nawet te szkoły, które od zawsze cieszyły się renomą i popularnością wśród słuchaczy musiały znacząco obniżyć ceny. Wyjątkiem jest chyba tylko British Council, gdzie cena za semestr od kiedy pamiętam oscyluje w granicach 2500 zł, niezależnie od dynamiki rynku.

b) duża dostępność materiałów do samodzielnej nauki

Kiedyś, żeby się czegoś nauczyć trzeba było wstać z kanapy i iść na zajęcia;) Teraz z tej kanapy wstawać wcale nie trzeba, ba, można sobie na niej leżeć do woli i buszować po najróżniejszych stronach internetowych oferujących darmowe kury językowe, platformach e-learningowych, logować się na portalach typu Memrise.com, Quizlet czy Duolingo i nie wychodząc z domu uczyć się każdego języka, na jaki mamy ochotę.

c) duża liczba lektorów na rynku

W tej chwili rynek w Warszawie jest nie tyle nasycony, co przesycony i lektorzy konkurują również między sobą. Coraz ciężej trzymać się ustalonej odgórnie stawki, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto zajęcia poprowadzi taniej i nie będzie z tego powodu kręcił nosem.  To samo tyczy się lektorów udzielających zajęć prywatnie – nierzadko muszą oni obniżać swoje stawki w obawie o utratę klienta. Ja od kiedy skupiłam się na uczeniu angielskiego 1-1 postanowiłam utrzymać swoją stawkę i nie zmieniać jej nawet za cenę utraty słuchacza – wierzcie mi, opłaciło się, choć przyznam, że wypracowanie sobie siatki stałych klientów zajęło mi ponad rok. Niemniej wydaje mi się, że warto poczekać.

Co składa się na koszt prywatnych zajęć z angielskiego

W przeszłości niejednokrotnie spotkałam się z negatywnymi reakcjami potencjalnych słuchaczy w momencie przedstawiania im mojej oferty. Myślę, że poniekąd jest to wpisane w nasz zawód – w końcu dostarczamy pewnego rodzaju usługę i jak każdy musimy liczyć się z konkurencją. Mimo wszystko jednak jestem zdecydowanie przeciwna zaniżaniu stawek i przystawaniu na warunki klienta, jeśli kwota którą proponuje jest znacznie niższa od naszej. Jednocześnie wychodzę z założenia, że jeśli słuchacz dzwoni do mnie w sprawie zajęć, to zapoznał się już z moją ofertą na stronie i jeśli jest zainteresowany, to automatycznie zakładam, że stawki akceptuje. W 99% dokładnie tak to wygląda, choć czasami zdarzyły mi się telefony „na cwaniaka” i e-maile w stylu „ja Pani mogę zapłacić tyle i tyle, niech Pani da znać, czy Pani pasuje”. Ale na szczęście były to tylko pojedyncze przypadki:)

Co składa się na koszt indywidualnych zajęć z angielskiego? To oczywiście zależy od oferty danego lektora, ale w moim przypadku to m.in: czas spędzony na przygotowaniu do zajęć (przy czym należy pamiętać, że każdy słuchacz ma niejako indywidualny tok nauczania. Hurtowe przygotowywanie zajęć dla kilku osób jednocześnie danego dnia, jak to ma czasem miejsce w szkołach językowych – odpada.), wybór i drukowanie materiałów, czas zajęć (60 minut lub 90), sprawdzanie pracy domowej, monitorowanie postępów ucznia i doraźna pomoc językowa (zawsze można do mnie napisać mejla lub smsa z jakimś pytaniem językowym). Do tego oczywiście dochodzi najważniejszy atut takich zajęć, jakim jest uwaga lektora maksymalnie skupiona na słuchaczu i jego umiejętnościach językowych, której nie trzeba z nikim dzielić.

Kiedy popatrzymy więc na indywidualne prowadzenie zajęć z szerszej perspektywy, to nietrudno zdać sobie sprawę, że 60-minutowe zajęcia 1-1 to dla lektora nie tylko czas spędzony na samym uczeniu, ale i czas bezpośrednio przed zajęciami, jak i długo po nich. Wyobraźmy sobie teraz, że takich indywidualnych trybów nauczania mamy w tygodniu kilkanaście…to oczywiste, że za pracę, jaką wkłada lektor, aby jakość usług była na możliwie jak najwyższym poziomie oczekuje odpowiedniego wynagrodzenia. Innymi słowy, profesjonalnie przygotowane zajęcia indywidualne na dobrym poziomie dostosowane do potrzeb słuchacza po prostu nie mogą kosztować 30 zł.

Średnie stawki w Warszawie

Jak już wcześniej wspomniałam stawki z roku na rok maleją, ale chyba mogę pokusić się o stwierdzenie, że zajęcia indywidualne z doświadczonym lektorem/trenerem w Warszawie będą średnio kosztować od 50 zł za 60 minut wzwyż, a zwykle mniej więcej złotówkę za minutę. Oferty są bardzo różne i czasami ta cena obejmuje już dojazd do słuchacza. Ja akurat większość zajęć prowadzę stacjonarnie w dwóch lokalizacjach i ze względu na ograniczenia czasowe nie dojeżdżam do uczniów. Pozwala mi to prowadzić zajęcia jedne po drugich i nie tracę czasu pomiędzy lekcjami. Takie rozwiązanie wydaje mi się póki co najefektywniejsze. Wyjątek stanowią zajęcia in-company, na które oczywiście dojeżdżam, ale stawka jest już wtedy wyższa (średnio o 10 zł i dojazd nie może zajmować więcej niż 30 minut). Ktoś pewnie teraz pomyśli, że takie wymagania są zbyt mocno wyśrubowane. Cóż…to prawda! Ale wierzcie mi, kilka lat jeżdżenia po całym mieście z zajęć na zajęcia zniechęciło mnie do tego skutecznie. Teraz wolę poczekać na klienta, który będzie skłonny dojechać do mnie niż zgadzać się na współpracę z kimś, kto mieszka po drugiej stronie miasta.

Stawka może być też oczywiście wyższa niż wspomniane przeze mnie 60 zł za 60 minut – wszystko zależy od tego, jak wyceniamy swoją pracę. Kursy, które powinny i zwykle są droższe to np. przygotowanie do egzaminów, matury, kursy Business English oraz ESP (English for Specific Purposes), gdyż wymagają one nie tylko doświadczenia, ale też specjalistycznej, często bardzo konkretnej wiedzy. Do tańszych opcji należą np. zajęcia konwersacyjne (wymagają nieco mniej pracy) oraz kursy prowadzone online np. na Skype, choć moim zdaniem stawka nie powinna w tym wypadku różnić się jakoś znacząco od zajęć face to face.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że powyższe stawki mogą być niemożliwe do osiągnięcia w mniejszych miastach lub na wsiach. Mimo to myślę, że lektor i jego praca podlegają takim samym zasadom niezależnie od miejsca. Praca włożona w zajęcia przez lektora w Warszawie jest tak samo ważna, jak praca wykonana przez lektora w każdym innym mieście w Polsce. Mam wrażenie, że zajęcia indywidualne z języka obcego są niestety bardzo często postrzegane jako oczywisty sposób nauki i że każdy sobie może na takie zajęcia pozwolić, podczas gdy moim zdaniem jest dokładnie na odwrót. Zajęcia indywidualne, podczas których uwaga lektora skupiona jest tylko na jednej, maksymalnie dwóch osobach, to usługa luksusowa i moim zdaniem tak powinna być na rynku postrzegana.

Czy utrzymujące się malejące stawki oznaczają dla nas jednocześnie pogodzenie się z coraz niższymi zarobkami? Niekoniecznie. W następnej części tego wpisu postaram się pokazać, jak nie dać się temu negatywnemu trendowi i negocjować lepsze wynagrodzenie.

Jestem bardzo ciekawa co Wy myślicie o stawkach lektorów angielskiego w Warszawie i w Polsce ogólnie. Chętnie dowiem się jak sprawa wygląda z perspektywy mniejszych miast. Jak radzicie sobie ze spadającymi stawkami w naszej branży?