Strefa Ucznia

Jak przełamać barierę w mówieniu po angielsku

Pomoc w przełamaniu bariery językowej, to zdecydowanie jeden z najczęstszych powodów, dla którego słuchacze trafiają do mnie na zajęcia. Właściwie większość moich uczniów boryka się z tym problemem w jakimś stopniu i bardzo często nie wiedzą jak sobie z nim poradzić oraz z czego ta bariera i strach przed mówieniem w języku obcym u nich się bierze. Bardzo często bywa, że dany słuchacz regularnie chodzi na zajęcia, ma kontakt z językiem, a mimo wszystko krępuje się używać poznanych zwrotów w praktyce. Dziś postaram się podpowiedzieć tym z Was, którzy mają problemy z barierą językową, jak się przełamać i…wreszcie zacząć MÓWIĆ.

Według mnie istnieje kilka powodów, które mogą przeszkadzać nam w komunikowaniu się w języku obcym. Warto je przeczytać i zastanowić się nad tym, które z nich mają na naszą komunikację największy wpływ. Do najczęstszych przyczyn, które wzmagają barierę w mówieniu zaliczam:

  • obawę przed popełnianiem błędów i w konsekwencji ośmieszeniem się – jeden z kluczowych czynników „blokujących”. Przykład? Podczas rozmowy zdajesz sobie sprawę, że popełniłeś jakiś błąd i automatycznie widzisz już te tłumy native speakerów wyśmiewające Twoją niedoskonałą wymowę i złe użycie Present Perfect. W rezultacie nie mówisz nic, albo tyle co nic. Niewykluczone też, że ktoś zwrócił Ci kiedyś uwagę i teraz rozpamiętujesz to w nieskończoność, co dodatkowo działa demotywująco.

  • perfekcjonizm – część słuchaczy jest święcie przekonana, że kluczem do sukcesu jest odpowiednie przygotowanie. Nie znoszą popełniać błędów, dlatego zanim użyją danej struktury chcą mieć pewność, że używają jej w 100% poprawnie. W rezultacie praktycznie nigdy jej nie używają w praktyce, ponieważ zwykle wolą korzystać z „pewniaków”, co do których nie mają żadnych wątpliwości.

  • mały zasób słownictwa – bywa i tak, że dany słuchacz jest po prostu leniuszkiem i mało się do nauki języków obcych przykłada. Bez systematyczności słówka poznane na zajęciach szybko wypadają z głowy i co za tym idzie jakoś nie chcą się przypomnieć w kluczowym momencie podczas rozmowy. A bez słownictwa i gramatyki nie ma komunikacji, to oczywiste. Błędne koło. Przy okazji przypominam, że o tym, jak zwiększyć zasób słownictwa pisałam m.in. w tym wpisie.

  • brak praktyki – być może masz kontakt z językiem codziennie, ale jeśli jest on wyłącznie bierny, to niestety na niewiele Ci się przyda, jeśli Twoim priorytetem jest pokonanie bariery w mówieniu. Wspaniale opanowałeś dany zakres słownictwa, ale teraz nie masz gdzie go używać? No właśnie.

  • osobowość – jeżeli ktoś jest nieśmiały z natury, to nawet znając język angielski w bardzo dobrym stopniu, będzie czuł się niekomfortowo zmuszony do używania go. Takim osobom przyda się metoda małych kroków i praktyka w mini grupach (max 2-3 osoby) lub podczas zajęć indywidualnych.

Jeżeli odnalazłeś się, w którejś z powyższych kategorii, to już połowa sukcesu:) Uświadomienie sobie przyczyny problemu pomoże Ci na nowo podjąć walkę ze swoimi słabościami. Poniżej kilka moich propozycji, które mam nadzieje zmienią Twoje podejście i usprawnią komunikację.

  1. Rozmawiaj!

    Żeby przełamać barierę MUSISZ mówić, nie ma drogi na około i żadna ilość obejrzanych filmów, przerobionych podręczników i rozwiązanych ćwiczeń tu nie pomoże. Kluczem jest używanie poznawanych struktur w praktyce. Proponuję zapisanie się na kurs grupowy lub indywidualne lekcje angielskiego. Jeżeli należysz do nieśmiałych osób, spróbuj zajęć 1-1. W przyjaznej i swobodnej atmosferze z Twoim lektorem na pewno łatwiej Ci będzie się przełamać. Wyższości zajęć indywidualnych nad grupowymi chyba nie muszę tu tłumaczyć (niedowiarkom polecam ten tekst), ale przede wszystkim chciałabym zaznaczyć, że podczas takich spotkań będziesz miał więcej okazji do wypowiedzi niż gdziekolwiek indziej. Jeśli szkoda Ci kasy na kurs – znajdź sobie kogoś, z kim mógłbyś regularnie rozmawiać przez internet.

  1. Kontakt z językiem – codziennie (dokładnie tak: CODZIENNIE!)

    Czyli praktyka czyni mistrza. Nie da się zacząć mówić płynnie nie używając angielskiego na co dzień, zwłaszcza, że otacza nas zewsząd język polski. Chodź na zajęcia, czytaj książki, artykuły, oglądaj YouTube’a po angielsku, rozmawiaj ze znajomymi z zagranicy – słowem rób coś, co będzie Ci przypominać o angielskim bezustannie, gdziekolwiek jesteś. Zacznij myśleć w tym języku, układaj wyimaginowane dialogi w głowie – pomysłów jest pełno. Podstawą jest to, aby język angielski towarzyszył Ci wszędzie, nawet kiedy nie będziesz się zbytnio nad tym zastanawiał.

  2. Nawet native speakerzy popełniają błędy

    Najwyższy czas wyzbyć się niechęci do popełniania błędów, bo one tak czy siak będą się pojawiać na każdym etapie Twojej nauki. Zamiast się ich obawiać, zacznij o nich myśleć w sposób pozytywny – jak o swojego rodzaju wyznacznikach Twojego postępu w nauce. Nauka angielskiego to długotrwały proces i to absolutnie normalne, że zanim opanuje się jakąś strukturę w stopniu satysfakcjonującym musi upłynąć trochę czasu. Jeśli mimo upływu czasu nadal masz wrażenie, że czegoś nie opanowałeś to jest to tylko i wyłącznie sygnał, że miałeś za mało praktyki.

    (Więcej o tym, dlaczego nie warto bać się popełniania błędów pisałam tutaj.)

  3. Staraj się mówić wolniej

    Część ze słuchaczy ulega iluzji, że im szybciej mówimy, tym płynniejsza wydaje się nasza wypowiedź. Nic bardziej mylnego! To właśnie kiedy staramy się mówić szybko możemy popełniać więcej błędów lub nasz przekaz może okazać się chaotyczny lub niespójny. Jeżeli stresuje Cię to, że popełniasz błędy podczas rozmowy – po prostu mów trochę wolniej. Pozwoli Ci to zyskać cenne sekundy na zastanowienie się CO i JAK powiedzieć.

  4. Wyjedź za granicę

    Jeżeli wszystkie powyższe sposoby zawiodły, rozważ wyjazd do kraju anglojęzycznego. Będziesz zewsząd otoczony native speakerami i będziesz MUSIAŁ się komunikować. Pamiętaj tylko, aby wybrać grupę wyłącznie obcokrajowców! Wyjazd, podczas którego będziesz mógł swobodnie rozmawiać w języku ojczystym to tylko strata pieniędzy.

Na pocieszenie dodam, że ja przeszłam dokładnie przez to samo więc doskonale rozumiem jak to jest, kiedy strach przed popełnieniem błędu działa paraliżująco na aparat mowy;) A jak udało mi się przełamać? Najbardziej pomogły mi na pewno wyjazdy do Anglii pod koniec liceum i na początku studiów m.in. w celach zarobkowych (w sumie 3 wyjazdy po miesiąc lub półtora) i regularne rozmowy z native speakerami już po powrocie. Przedtem, mimo zdanego CAE oraz kilkuletnich zajęć w prywatnej szkole językowej prowadzonych wyłącznie przez native speakerów, wciąż krępowała mnie rozmowa po angielsku i ja również panicznie obawiałam się popełniania błędów. Często miałam również poczucie, że inni słuchają tego, co mówię („skoro taka dobra z tego angielskiego, to zobaczymy czy faktycznie się nie myli”) oceniają mnie i sprawdzają czy robię błędy;) Zanim zdałam sobie sprawę, że takie podejście jest totalnie bez sensu minęło trochę czasu i dziś trochę żałuję, że nie uświadomiłam sobie tego  wcześniej.

Żeby móc walczyć z barierą przed mówieniem, warto również popracować nad swoim podejściem do nauki angielskiego w ogóle. Moim zdaniem odpowiednie nastawienie i determinacja odgrywają w tym procesie kluczową rolę, a mam wrażenie, że często się o tym zapomina. Zastanów się nad swoimi priorytetami. Jeśli bardzo chcesz nauczyć się mówić, twierdzisz, ze nie ma dla ciebie nic ważniejszego, to niech faktycznie tak będzie. Bez jasno określonych celów i priorytetów nauka nie posunie się ani o milimetr, bo zawsze znajdzie się coś ciekawszego do zrobienia, co nie będzie od Ciebie wymagało wysiłku. Do części uczących się z jakiegoś powodu ciągle nie dociera, że nauka języka to JEST DUŻY WYSIŁEK i o tyle, o ile można ten wysiłek sobie na wiele sposobów uprzyjemnić, to zawsze jest to praca, która będzie wymagała przede wszystkim poświęcenia jej odpowiedniej ilości czasu. Pamiętaj, że ta mityczna bariera językowa istnieje wyłącznie w Twojej głowie i tylko od Ciebie zależy, czy będziesz w stanie się z nią zmierzyć!

A Wy jak walczycie z barierą językową? Jeśli macie jakiś sprawdzony sposób na to, jak się przełamać, a ja o nim nie wspomniałam, to podzielcie się nim z Czytelnikami tego bloga. Na pewno będą Wam za to wdzięczni:)