Własny biznes

Najpopularniejsze mity związane z pracą lektora-freelancera

Jeżeli od pewnego czasu nosicie się z zamiarem rozpoczęcia pracy na własny rachunek, to prawdopodobnie po przeczytaniu poniższego wpisu…zastanowicie się nad tym dwa razy;) Dziś postanowiłam obalić kilka najpopularniejszych według mnie mitów związanych z „przejściem na swoje”, które mam nadzieję pokażą, że wyobrażenia na temat pracy lektora-freelancera, a to jak to wygląda w praktyce, to dwie zupełnie różne historie.

Jestem pewna, że wśród Was są zarówno gorący zwolennicy, jak i zagorzali przeciwnicy posiadania działalności gospodarczej. Jeśli należycie do tej pierwszej grupy, to ta lista może Wam pomóc spojrzeć na Waszą pracę z innej perspektywy, jeśli do tej drugiej – macie szansę zobaczyć jak wygląda życie po drugiej stronie barykady;)

MIT#1 Ucząc w systemie godzinowym w każdej wolnej chwili masz czas na drzemkę/zakupy/spacer

Haha byłoby genialnie, ale cóż – big fat NO:) Jeśli myślisz, że praca lektora na frilansie to wolne godziny spędzone nad kubkiem latte w ulubionej kawiarni lub z laptopem na kanapie, to niestety muszę sprowadzić Cię na ziemię;) W praktyce, wszystko zależy od dnia tygodnia i nakładu pracy. Jeśli umiesz organizować sobie czas efektywnie, to jestem pewna, że dasz radę ustalić taki harmonogram zajęć w ciągu dnia, że bez problemu znajdziesz czas na małe przyjemności.

Zwykle jednak, wcale nie wygląda to tak różowo. Ja często mam zajęcia w blokach np. 3 lub 4 pod rząd a pomiędzy nimi maksymalnie 5-10 minut przerwy. Kiedy przerwa jest dłuższa, np. ta w ciągu dnia pomiędzy blokiem porannym a popołudniowym, to i tak wykorzystuję ją na pracę – zbieram materiały do wpisów na bloga, ogarniam fan page, odpisuję na mejle, przygotowuję kolejne zajęcia. Bywa, że do tego dochodzą też inne obowiązki.

No dobra, zwykle mam czas na szybkie zakupy (spożywcze!), ale to tylko dlatego, że zajmują mi klika minut i supermarket mam pod nosem;)

MIT#2 Możesz jechać na wakacje, kiedy masz na to ochotę

Gdyby tak było, to pisząc ten tekst siedziałabym właśnie na plaży w Tajlandii i sączyła drinka z palemką;) Owszem kiedy planujesz swój urlop, to nie musisz się z niego nikomu tłumaczyć i teoretycznie możesz wyjechać na dowolny okres, w praktyce jednak będziesz to robić rzadko. Dlaczego?

Bo po pierwsze prowadząc działalność gospodarczą za każdym razem, kiedy nie pracujesz – nie zarabiasz, a dni które przeznaczysz na błogie lenistwo odbiją się na Twoich finansach w kolejnych miesiącach.

Po drugie – istnieje realne ryzyko utraty klientów i sama się o tym parę razy przekonałam. Niektórzy słuchacze tracą motywację lub rozleniwiają się podczas przerwy w nauce i kiedy my wracamy na zajęcia – oni z nich rezygnują lub wręcz przepadają bez wieści.

Po trzecie – jeśli pracujesz dla szkoły językowej, Twoja dłuższa nieobecność może… stworzyć okazję do zarobku komuś innemu. Do tej pory pamiętam, w jakim byłam szoku, kiedy po powrocie z wakacji okazało się, że mojej grupie niezwykle przypadł do gustu lektor wybrany na moje zastępstwo i w konsekwencji zmuszona byłam z niej zrezygnować. Od tamtej pory nie planuję urlopu dłuższego niż 2 tygodnie. Tak na wszelki wypadek;)

MIT#3 Nie masz szefa więc nikt Ci nie stoi nad głową

Ależ masz! Jesteś nim Ty sam:) Co w praktyce może okazać się jeszcze trudniejsze, zwłaszcza gdy należysz do osób, które podobnie jak ja, sporo od siebie wymagają. Jeżeli prowadzisz sporo zajęć i do tego zajmujesz się jeszcze np. opracowywaniem materiałów autentycznych, czy piszesz bloga, na co dzień towarzyszyć Ci będą różnego rodzaju terminy, których powinieneś się trzymać.

Faktycznie nikt Ci nie stoi nad głową, ale odpowiedzialność za niewywiązanie się z warunków, jakie np. przedstawiasz słuchaczom w swojej ofercie ponosisz w 100% Ty. I nie możesz tego na nikogo zwalić – w końcu to Ty jesteś najważniejszą osobą w firmie.

MIT#4 Ucząc jako freelancer stajesz się odludkiem

Kolejny mit, który należy włożyć między bajki. To prawda, że pracując w szkole językowej czy publicznej codziennie przebywamy wśród ludzi i mamy szansę na bezpośrednią wymianę opinii i doświadczeń. Jednak lektorowi, który np. pracuje głównie w zaciszu swojego domu daleko do wyobcowania – w końcu ma kontakt ze słuchaczami kilka godzin dziennie, a ten bywa często bardzo intensywny (np. w przypadku zajęć 1-1).

Jeśli chodzi o wymianę lektorskich doświadczeń – tę rolę spełnia u mnie Facebook i grupy tematyczne, w których żywo się udzielam praktycznie codziennie. Dzięki temu na bieżąco monitoruję najnowsze trendy w nauczaniu, wymieniam się opiniami z innymi lektorami, i szukam wsparcia, kiedy jest mi ono potrzebne.

MIT#5 Pracując w domu, nie rozwijasz się

Moja ulubiona bzdura:) Myślę, że jest wręcz odwrotnie. Im bardziej zależało mi na rozwoju mojej działalności, tym większą miałam motywację, aby szukać i brać udział w kolejnych szkoleniach i konferencjach branżowych. Od kiedy pracuję dla siebie, mam nieustanną potrzebę zdobywania konkretnej wiedzy, potrzebnej mi do rozwoju zawodowego i osobistego. Wiem, że to, ile się nauczę będzie procentować w przyszłości i będzie miało bezpośredni wypływ na jakość zajęć, które oferuję oraz przełoży się na wyższe zarobki.

MIT#6 Pracujesz mniej niż na etacie

Nonsens:) Hate to break it to you – prawdopodobnie będziesz pracować więcej. Może nie od razu, ale z miesiąca na miesiąc, kiedy klienci zaczną powoli wypełniać Twój grafik wiele razy zadasz sobie pytanie: „Czy dam radę uczyć jeszcze więcej?”. Ja po kilku latach prób i błędów nareszcie wiem dokładnie ile jestem w stanie pracować, aby odczuwać satysfakcję z pracy i jednocześnie utrzymać wysoką jakość zajęć, a kiedy muszę zdecydowanie odpuścić.

Dbanie o ciągłość grafiku i regularne wpływy na konto, wymagają nieustannego myślenia i planowania na kilka kroków wprzód. Nic nie dzieje się automatycznie i o wszystko musisz zadbać sam. Powtarzające się odwołania, rezygnacje z zajęć, opóźnienia w przelewach – to nierzadko nasz chleb powszedni. Nie da się więc po skończonych zajęciach tak po prostu się wyłączyć i zostawić pracę za drzwiami, bo myśli tak czy siak krążą wokół wszystkich tych problemów, z którymi musimy sobie dawać radę na bieżąco.

MIT#7 Nie musisz dbać o wygląd

No dobra przyznaję się – parę razy prowadziłam zajęcia na Skype w spodniach od piżamy:D O ile wirtualne zajęcia rządzą się trochę innymi prawami, o tyle w przypadku spotkań ze słuchaczami face to face, nawet jeśli odbywają się w zaciszu Twojego domu, występowanie w dresie lub niechlujnym ubraniu jest co najmniej nieprofesjonalne. Szpilki czy krawat można zostawić w szafie, ale przyjmując słuchaczy u siebie najlepiej traktować ich z szacunkiem…i wyglądać na zajęciach jak człowiek:)

MIT#8 Dowolnie ustalasz sobie godziny pracy

Nie do końca tak to wygląda niestety. Wszystko warunkuje rynek i słuchacze, którzy w większości preferują uczyć się rano lub po południu po skończonej pracy. Znalezienie chętnych na pozostałe godziny, to spore wyzwanie i najczęściej lektorzy lądują z bezsensowną dziurą w ciągu dnia – za krótką, żeby coś sensownego załatwić, za długą, żeby ją zmarnować.

Jeśli chodzi o mnie, to dopiero po latach opanowałam sztukę wykorzystywania okienek do maksimum i nie zdarza mi się już na szczęście bezmyślne tracenie czasu pomiędzy zajęciami. Przerwy pomiędzy lekcjami niestety bardzo łatwo wytrącają z rytmu pracy, do której później wyjątkowo ciężko się zabrać. 

MIT#9 Chorujesz kiedy chcesz

Stawiam piwo, każdemu lektorowi, który nigdy nie stanął przed dylematem – poprowadzić zajęcia czy zostać w łóżku, żeby się nie rozłożyć bardziej. Na etacie sprawa jest jasna – kiedy czujesz się źle dzwonisz do przełożonego, idziesz do lekarza, on wypisuje zwolnienie i bezpiecznie kurujesz się w domu. Ba, jeszcze Ci za to płacą.

Posiadając działalność gospodarczą prawdopodobnie 15 razy się zastanowisz, zanim zdecydujesz się wreszcie odwołać zajęcia, a później i tak będziesz sobie wyrzucał, że przecież „nie było z Tobą aż tak źle” i lekcje spokojnie mogły się odbyć. W takich sytuacjach więc zawsze coś tracimy – albo zdrowie, albo zarobek.

MIT #10 Nie miewasz gorszych dni, bo kochasz to, co robisz

Kocham uczyć angielskiego oraz pracę z ludźmi i mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że to co robię na co dzień dodaje mi skrzydeł. Mimo to regularnie miewam spadki energii, gorszy nastrój czy zwyczajnie w świecie nie chce mi się rano wstawać i prowadzić zajęć. Praca na własny rachunek jest bardzo satysfakcjonująca, jeśli jest dobrze zorganizowana i wszystkie elementy ze sobą współgrają. Jeśli coś się psuje, uderzy to przede wszystkim w Ciebie i w Twoje samopoczucie. Niestety.

Zastanawiam się teraz, czy tym wpisem bardziej zachęciłam czy zniechęciłam Was do przejścia na swoje;) Żeby było jasne, uwielbiam pracę w charakterze lektora – wolnego strzelca i nie zmienię tego na nic innego, choćbym miała dostawać miliony monet za pracę na etacie. Czasem spotykam się jednak z komentarzami na temat prowadzenia działalności, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i poczułam taką wewnętrzną potrzebę, aby pewne rzeczy sprostować. Mam nadzieję, że mi się to udało!

Oczywiście powyższa lista bazuje na moich totalnie subiektywnych opiniach i doświadczeniach, dlatego ciekawa jestem czy dopisalibyście do tej listy więcej punktów. Dajcie znać czy praca na frilansie wygląda tak, jak to sobie wyobrażaliście, czy wręcz przeciwnie – czujecie się nią rozczarowani.