Własny biznes

Cennik zajęć na stronie – TAK czy NIE?

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie, kolejny już raz zresztą, dyskusja na jednej z grup tematycznych na Facebooku, do której należę. Ponieważ sama myślałam już kiedyś nad podobnym tematem, poczułam dzięki temu dodatkową motywację, aby właśnie teraz go poruszyć:) Dyskusja na Facebooku dotyczyła przede wszystkim wad i zalet umieszczania cennika usług na stronie internetowej czy blogu i pokazała mi dość dobitnie, że wśród nas – lektorów prowadzących własną działalność zdania są podzielone. Jeżeli więc podobnie jak ja, pracujecie dla siebie i zastanawiacie się nad tym, czy umieszczenie cennika na stronie to dobry pomysł, a także ciekawi Was, jakie są moje doświadczenia w tym temacie, to zapraszam do przeczytania niniejszego wpisu.

Mam niekiedy wrażenie, że cennik usług w naszej edukacyjnej branży stanowi trochę niewygodny temat i nie wszyscy lubią dzielić się tymi informacjami publicznie. Niektórzy po prostu nie chcą ujawniać swoich stawek przed konkurencją w obawie, że stracą potencjalnych klientów, a inni z kolei chcą uniknąć porównań lub nie do końca orientują się na rynku i nie są pewni, czy proponowane przez nich stawki odzwierciedlają branżowe realia. Z jednej strony doskonale rozumiem te obawy – w końcu nikt nie chce zostać posądzony o to, że jego oferta jest nieatrakcyjna, z drugiej jednak sądzę, że takie podejście przynosi więcej szkody niż pożytku.

To już chyba charakterystyczna cecha branży edukacyjnej, że stawki za proponowane usługi są notorycznie zaniżane i w 9 przypadkach na 10 cena za zajęcia jest zupełnie nieadekwatna do jakości – oczywiście na niekorzyść lektora. Ubolewam nad tym strasznie, bo od kiedy pamiętam starałam się walczyć z tym stereotypem nauczyciela – korepetytora, który udziela „korków” (nie znoszę tego słowa!) na lewo i po godzinach i nie traktuje tego, co robi poważnie. Niestety od lat mam takie wrażenie, że doświadczeni lektorzy nie cenią swoich umiejętności wystarczająco wysoko i często godzą się na słabe warunki pracy, bo – co jest w tym wszystkim najsmutniejsze – nawet nie zdają sobie sprawy, że mogliby (i powinni!) cenić się wyżej. Ale to zdecydowanie temat na oddzielny wpis.

Moje doświadczenia

Jeżeli chodzi o mnie, to cennik zajęć indywidualnych widniał na mojej stronie od zawsze. Pamiętam, że tylko przez moment zastanawiałam się nad tym, żeby jednak tego nie robić, ale ostatecznie szybko mi przeszło. W tamtym momencie chciałam mieć możliwość indywidualnej wyceny ze względu na liczbę kursantów np. w przypadku zajęć in-company, ale czas pokazał, że takie pytania stanowiły zdecydowaną mniejszość wszystkich, które do mnie trafiały. Zostałam więc przy jawnych stawkach, podzielonych ze względu na rodzaj i długość zajęć.

Oczywiście ceny zajęć zmieniały się wraz z upływem czasu i nabieraniem przez mnie doświadczenia. W międzyczasie powstał również mój blog, a fan page zyskał tysiące nowych followersów i w rezultacie strona internetowa przestała być mi w gruncie rzeczy potrzebna. Obecnie nie ma już na niej stawek za poszczególne zajęcia, ponieważ po pierwsze zmieniłam zupełnie swoją ofertę i ta, która widnieje na stronie jest już po prostu nieaktualna, a po drugie największym magnesem przyciągających do mnie nowych słuchaczy już od kilku lat pozostaje mój blog, który w wyszukiwarkach jest dużo lepiej wypozycjonowany. Jeżeli więc ktoś w pierwszej kolejności trafia na stronę, od razu odsyłam go do zakładki Ucz się ze mną! na moim blogu. Aby ułatwić nieco nawigację, w najbliższym czasie planuję zmianę identyfikacji wizualnej i połączenie bloga na stałe ze stroną, tak aby tworzyły jedną i spójną całość.

Jak wygląda mój cennik

Tak jak pisałam wyżej, od początku tego roku zdecydowałam się na odświeżenie oferty i sprzedaż pakietów zajęć zamiast prowadzenia lekcji z miesiąca na miesiąc, jak to miało miejsce dotychczas. Do tej pory żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej, bo zdecydowanie był to strzał w dziesiątkę i taki system wspaniale sprawdza się w moim przypadku, a i słuchacze są zadowoleni. Same plusy:)

W zakładce Ucz się ze mną! umieściłam ceny pakietów, a także szczegółowy opis oferty wraz z tym, czego słuchacz może się spodziewać wybierając właśnie moje zajęcia. Dodałam do niej również moje oczekiwania jako lektora, co dodatkowo pozwala mi zawęzić grupę potencjalnych zainteresowanych. Wielokrotnie pisałam o tym, jak ważny jest dla mnie komfort pracy na co dzień, dlatego nie chcę podejmować współpracy z osobami, które nie są przygotowane psychicznie (lub finansowo) na intensywną naukę pod moim kierunkiem. Co ciekawe, po umieszczeniu cennika na blogu, nie zaobserwowałam większej zmiany jeśli chodzi o częstotliwość zapytań. Mam też wrażenie, że dużo więcej wymiany wiadomości kończy się faktyczną współpracą. Myślę, że wynika to przede wszystkim z tego, jak skonstruowana jest moja oferta i tego, że trafia właśnie do tej grupy docelowej, na której najbardziej mi zależy – czyli osób dorosłych, posiadający konkretny cel w nauce języka, który chcą osiągnąć możliwie szybko.

Parę miesięcy temu zdecydowałam się też umieścić ceny pakietów na moim fan page’u na Facebooku. Ponieważ sporo pytań dotyczących współpracy dostaję przez facebookowego messengera, to dzięki temu, że ceny są widoczne ograniczam wiadomości od osób, które nie są moją grupą docelową, a uwierzcie mi było ich tam naprawdę mnóstwo. Po drugie, zależy mi też na tym, aby maksymalnie ułatwić zainteresowanym kontakt ze mną – nie każdy chce w pierwszej kolejności wchodzić na bloga i zapoznawać się z ofertą ze szczegółami, a niektórzy trafiają na mój fan page bezpośrednio z wyszukiwarek.

Tak czy nie?

Pewnie zdążyliście się już domyśleć, że należę do zwolenników umieszczania cennika na stronie internetowej, blogu czy w social mediach;) Również jako klient nie znoszę, kiedy stawek nie ma na stronie, bo zwyczajnie nie chce mi się tracić czasu na pisanie do kogoś w sprawie wyceny i czekać później nie wiadomo ile, aby ostatecznie przekonać się, że mnie na tą usługę nie stać. Tym bardziej, gdybym miała decydować się na wybór zajęć z języka obcego, czy konkretnego lektora, to chciałabym wiedzieć natychmiast czy mamy szansę na podjęcie współpracy.

Jeżeli chodzi branżę edukacyjną, to również lubię, kiedy stawki są widoczne na stronie z bardzo prostego powodu – dzięki temu mam lepsze rozeznanie na rynku i wiem, gdzie mniej więcej plasuje się moja oferta względem konkurencji. Monitorowanie rynku, to część mojej pracy i bardzo to lubię. Często porównuję swoją ofertę z innymi w tej samej kategorii i jeśli moja wypada na niekorzyść z jakiegoś powodu, to wbrew pozorom działa to na mnie niezwykle motywująco. Zastanawiam się wtedy, co jeszcze mogę zrobić, aby ją ulepszyć i wyjść naprzeciw oczekiwaniom moich kursantów.

Jedyną sytuacją, w której brak cennika wydawałby mi się sensowny w naszej branży, to według mnie bardzo wyspecjalizowane lekcje, gdzie wycena następowałaby indywidualnie za każdym razem w zależności od długości kursu, rodzaju materiałów i np. lokalizacji. Nie byłoby wtedy sensu podawać typowej stawki godzinowej, czy nawet ceny za pakiet, jeśli współpraca nie wpisywałaby się w żadne standardowe ramy. Czy jest to dobre rozwiązanie z biznesowego punktu widzenia? O tym już sami musielibyście zadecydować.

Posiadanie cennika na stronie, to również pewne wady, chociaż dla mnie są one akurat zaletami. Teoretycznie informacja o cenie może zniechęcić niektórych zainteresowanych do wybrania akurat naszej oferty. Jeżeli cennik nie jest dostępny na stronie, to czasem łatwiej przekonać kontaktującego się z nami klienta bezpośrednio podczas rozmowy telefonicznej. Z drugiej strony jeśli tego cennika nie ma, to Ci bardziej leniwi (tak jak ja), mogą wybrać ofertę konkurencji tylko dlatego, że mają tam wszystko widoczne czarno na białym i nie będą chcieli zadawać sobie dodatkowego trudu i dopytywać o stawki.

Wydaje mi się również, że umieszczenie cennika na stronie oraz szczegółowe wypisanie tego, za co klient płaci eliminuje (a przynajmniej znacznie ogranicza) jakiekolwiek komentarze dotyczące wysokości stawek czy pytania o zniżki. To co widnieje na moim blogu, to ceny ostateczne, które nie podlegają negocjacjom. Osobiście więc nie borykam się z tym problemem, ale wiem, że niektórzy lektorzy tak. Przypuszczam, że brak cennika może tylko zachęcać do indywidualnego ustalania cen i jeżeli nie chcecie tego robić, to lepiej go jednak umieścić na stronie.

Mam nadzieję, że udało się Wam dotrzeć do końca tego wpisu. Szczerze mówiąc nie przypuszczałam nawet, że aż tyle mam na ten temat do powiedzenia!;) Ostatecznie jednak niezależnie od tego, czy zgadzacie się ze mną czy nie, sami musicie zdecydować, która opcja jest dla Was i Waszego biznesu najkorzystniejsza.

Ciekawa jestem waszych doświadczeń. Wolicie ujawniać ceny Waszych zajęć, czy wręcz przeciwnie?