Strefa Ucznia

Jak uczyć się nowych słówek

nauka słówek

Powiedzmy, że uczycie się angielskiego już jakiś czas i chodzicie regularnie na zajęcia dwa razy w tygodniu. Ochoczo uczestniczycie w lekcjach, sumiennie odrabiacie pracę domową i być może macie nawet kontakt z angielskim poza zajęciami. Bez większych problemów rozumiecie też teksty i materiały audio czy video na swoim poziomie zaawansowania. Mimo wszystko jednak, kiedy przychodzi co do czego, czyli kiedy trzeba odezwać się po angielsku, nagle okazuje się, że słówek, które jeszcze parę dni temu siedziały w głowie z jakichś powodów już tam nie ma. A powinny być, prawda? Przecież rozumiecie ich znaczenie, znacie wymowę i nawet powtórzyliście je kilka razy na lekcji z innymi kursantami. W takich momentach nawet najbardziej zmotywowanych z Was może dopaść rozpacz i zaczynacie zadawać sobie pytanie: „dlaczego do cholery nie mogę zapamiętać tych paru słówek, których uczyłem się raptem kilka lekcji temu?!”

Jeżeli Wy również kiedykolwiek zadaliście sobie to pytanie, to wiedzcie, że jesteście wśród przeważającej większości uczących się angielskiego. Nie tylko Wy macie problem z zapamiętywaniem słownictwa, a jeżeli chcecie dowiedzieć się dlaczego tak się dzieje i przede wszystkim jak temu zaradzić, to czytajcie dalej.

Co z tą pamięcią?

W idealnym świecie bralibyśmy do ręki listę słówek, czytali raz, no góra dwa, i wszystkie bez większego wysiłku lądowałyby od razu w naszej głowie. Jak wiecie sprawa wcale nie jest taka prosta, choć dla niektórych to może być olśnienie, że w naukę nowego słownictwa jednak trzeba włożyć trochę wysiłku;) Wszystkiemu winny jest nasz mózg, który selekcjonuje treści, które do niego docierają, wybierając te, które akurat wydadzą mu się najistotniejsze, żeby uchronić się przed przeładowaniem informacjami.

Jeżeli uczycie się za pomocą zapamiętywania listy kilkudziesięciu czy nawet kilkuset słówek, to wszystkie prawdopodobnie trafią do Waszej pamięci krótkotrwałej, która odpowiedzialna jest za przechowywanie informacji w krótkim odstępie czasu. Wykucie takiej listy na pamięć np. na dzień przed egzaminem może się udać, ale po paru dniach niewiele z tej wiedzy zostanie. Aby używać nowego słownictwa swobodnie musi ono trafić do Waszej pamięci długotrwałej, co po pierwsze nie jest takie proste, a po drugie, jak wszystko zresztą co dotyczy nauki języka – zajmuje trochę czasu.

I właśnie w tym momencie powstaje ta znajoma Wam wszystkim frustracja, która podkopuje wiarę w siebie i w swoje umiejętności zapamiętywania. Wydaje Wam się, że wciąż się uczycie, a mimo to słówka non stop wylatują z głowy? A wiecie, że ten proces jest zupełnie naturalny i boryka się z nim każdy? Nie wystarczy bowiem przeczytać dane słówko, żeby je zapamiętać – musicie je zobaczyć i użyć w kontekście wiele wiele razy zanim zapoznacie się z nim na tyle, aby używać prawidłowo. To dlatego mimo, że teoretycznie “znacie” dane słówko, to mimo to w stosownym momencie trudno je Wam “wyprodukować”, czyli użyć w trakcie rozmowy. Faktyczna – czynna znajomość słownictwa jest trudniejsza do osiągnięcia niż bierna,  bo nie wystarczy kojarzyć dane słówko, aby móc je zapamiętać. I dzieje się tak nawet ze słówkami, których znaczenie wydaje się oczywiste.

Kiedy więc następnym razem napotkacie jakieś nowe słówko i znowu będzie was korciło, żeby powiedzieć sobie w myślach “eee tam to przecież banalne, na pewno zapamiętam” – to gwarantuję Wam, że będzie dokładnie na odwrót;) To po prostu nigdy się nie sprawdza.

Zapominanie to integralny element procesu zapamiętywania i mimo że brzmi to dziwnie, to tak właśnie jest. Najwyższy więc czas, aby pogodzić się z tym, że zapominanie nowego słownictwa będzie towarzyszyć Wam stale podczas nauki języka obcego i zwyczajnie w świecie uzbroić się w cierpliwość.

Oczywiście uczniowie różnią się między sobą umiejętnościami – niektórzy mają lepszą pamięć, a inni gorszą, dlatego zapamiętywanie nowego słownictwa będzie sprawiało im większą trudność. Niestety pamięć jest jak mięsień – im częściej się go używa, tym działa lepiej. A więc jeśli ktoś pamięci nie ćwiczy i ma z nią trudności w codziennych sytuacjach i w języku polskim, to będzie odczuwał takie same trudności z zapamiętywaniem zwrotów w języku angielskim.

Czego NIE robić – 3 najczęstsze błędy

Jednym z najbardziej nieefektywnych sposobów nauki słówek jest uczenie się ich z listy – bez kontekstu. Myślę, że nie tylko mi pozostała trauma z okresu szkoły podstawowej i liceum, kiedy kucie słówek z różnych kserówek było na porządku dziennym. Pomijam już nawet fakt, że znajomość samej pisowni słówka, to tylko połowa sukcesu, bo równie ważna jeśli nie ważniejsza jest jego prawidłowa wymowa. Więcej na ten temat pisałam w tym wpisie: Dlaczego poprawna wymowa w języku angielskim jest ważniejsza, niż myślisz.

Bywa, że ta oldschoolowa metoda sprawdza się u niektórych osób, ale dla zdecydowanej większości (a zwłaszcza tych, którzy do nauki potrzebują znaczenie więcej zachęty), już zawsze kojarzyć się będzie negatywnie. A przecież poznawanie nowego słownictwa to sama przyjemność!

Nie ma sensu również uczyć się słówek, które są Wam zbędne w życiu codziennym i istnieje mała szansa, że je kiedykolwiek wykorzystacie. Nie ma nic złego w wybieraniu konkretnych partii słownictwa, które są nam potrzebne ze względu na pracę, wyjazd za granicę czy zainteresowania, a pomijanie tych, które nie pasują do naszego stylu życia. To dlatego tak trudno zapamiętać słówka, z dziedzin zupełnie nam obcych, a dużo łatwiej z dziedzin, którymi sami z siebie się interesujemy.

– I na koniec najważniejsze – nie uczcie się wielu słówek naraz, bo pomieszają się Wam szybciej niż się spodziewacie. Na moich lekcjach uczniowie poznają i ćwiczą maksymalnie 10-15 słówek, które przewijały się podczas zajęć. Czasem jest to tylko jedno słówko kluczowe – np. takie, które pojawiło się w temacie lekcji. I to też jest ok. Zdecydowanie polecam Wam więc metodę „mniej znaczy więcej” – mniej słówek, ale za to większą ilość powtórek. Zapewniam, że przyniesie dużo lepsze efekty.

Teraz już wiecie, czego nie robić i co może skutecznie przeszkodzić Wam w drodze do poszerzania słownictwa. Poniżej natomiast znajdziecie 10 wskazówek, które według mnie pomogą uczyć się słówek szybciej i efektywniej:

#1 Kontakt z językiem najlepiej codziennie – mówię o tym non stop na zajęciach i na blogu, ale uczniowie nadal są zdziwieni, że nie widzą postępów, nawet kiedy uświadamiam im, że w naukę wkładają jedynie absolutne minimum wysiłku. Jeżeli angielski nie jest wysoko na liście priorytetów, będziecie kręcić się w kółko bez widocznych efektów.

#2 Shortlista zamiast listy – co tydzień wybierzcie max 10 słówek, które chcielibyście zapamiętać i skupcie się tylko na nich. Możecie je zapisać na samodzielnie wykonanych fiszkach lub na kartce/w notesie i trzymać zawsze w pogotowiu np. podczas zajęć z lektorem. Słówka zawsze zapisujcie w kontekście i najlepiej, aby to były zdania wymyślone przez Was – w ten sposób szybciej je zapamiętacie. Kontekst łatwo sprawdzicie np. w słowniku Diki.pl, który pokazuje przykłady użycia danego słówka wraz z wymową.

#3 Aplikacje – internet pełen jest aplikacji, które umilają powtarzanie słówek. Możecie skorzystać z narzędzia Memrise lub tworzyć fiszki samodzielnie np. z pomocą programu Quizlet.

#4 Nagrywajcie się! – wymawiajcie słówka, których się aktualnie uczycie i próbujcie użyć je w kontekście np. opowiadając, co przydarzyło się Wam danego dnia. Raz na jakiś czas porównujcie nagrania – przy regularnych ćwiczeniach powinniście słyszeć różnicę w płynności wypowiedzi.

#5 Mówcie do siebie – o książkach, które czytacie, serialach, które oglądacie, swoich zainteresowaniach lub czymkolwiek innym. Jest to szczególnie ważne, jeśli przez większość czasu uczycie się samodzielnie i nie macie możliwości rozmawiania z nikim po angielsku na co dzień. Pamiętajcie, że musicie nie tylko przyzwyczaić się do swojego głosu po angielsku, ale również regularnie ćwiczyć aparat mowy, aby nie wypaść z wprawy. Prawidłową wymowę też łatwo zapomnieć!

#6 Pracujcie nad wymową – sama ortografia to nie wszystko, a nauka słownictwa po prostu nie może istnieć w oderwaniu od nauki wymowy. A jeżeli nie macie pomysłu jak to zrobić, to po raz kolejny odsyłam do moich poprzednich wpisów na blogu dotyczących wymowy właśnie, np. tego: Jak samodzielnie ćwiczyć wymowę w 7 krokach.

#7 Wykorzystujcie okazje  – na wakacjach, w pracy, podczas międzynarodowej konferencji. Nie bójcie się odpowiadać na pytania obcojęzycznych turystów, nie chowajcie się w pracy za plecami bardziej doświadczonego kolegi, kiedy trzeba przygotować coś po angielsku. Tylko ciągła praktyka pomoże Wam na bieżąco używać i utrwalać słówka.

#8 Nie uczcie się wszystkiego na raz – ja wiem, że każdy chciałby opanować jak najwięcej w jak najkrótszym czasie, ale taka chaotyczna nauka to przysłowiowy strzał w stopę. Zamiast skakać po tematach, skupcie się na jednej tematyce przez dłuższy czas np. tydzień lub dwa.

#9 Róbcie notatki – kiedy ja uczyłam się angielskiego o aplikacjach na telefon mogłam tylko pomarzyć, bo jeszcze takich nie wynaleziono;) W zapamiętywaniu słówek pomagało mi odręczne robienie notatek i zakreślanie na kolorowo tego, czego szczególnie chciałam się nauczyć. Ta prosta metoda szczególnie sprawdzi się w przypadku wzrokowców (do których notabene sama należę).

#10 Przestańcie się stresować zapominaniem – ten proces jest naturalny i zmaga się z nim każdy. Im mniej się stresujecie, tym mózg absorbuje więcej więc dajcie mu szansę się wykazać!

Mam nadzieję, że powyższe wskazówki pomogą Wam zmotywować się do regularnych powtórek słownictwa. To naprawdę nie jest takie trudne, w momencie gdy zaczynacie uczyć się świadomie. Pamiętajcie jednak, że jeżeli wkładacie w naukę słówek minimum wysiłku – możecie oczekiwać minimalnych rezultatów. Wasz zasób słownictwa nigdy się nie poszerzy i wiecznie będzie szukać w głowie odpowiedniego zwrotu. Tak sobie myślę, że kiedyś nie było tylu technologii, metod, darmowych źródeł, a ludzie jakoś się tego języka uczyli (myself included). Żadna aplikacja czy lektor nie odwalą brudnej roboty za Was;) To, że chodzicie na lekcje angielskiego regularnie jeszcze o niczym nie świadczy. To trochę tak jak z chodzeniem na siłownię – choćbyście mieli treningi z samą Chodakowską, to wcale nie gwarantuje sukcesu, a siła nawyku i Wasza determinacja mają znacznie większe znaczenie.

A Wy jaką metodę nauki słówek lubicie najbardziej? Która sprawdza się w Waszym przypadku najlepiej?